/* */

KOZA

Koza (’00) – Magik 2.0? Polski Earl Sweatshirt? Może, ale przede wszystkim Koza. Dziwny gość, jak sam o sobie rapuje. Uprawiający metodyczne szaleństwo, mieszający substancje i wam w głowach. Tylko uwaga, bo akurat ten pochodzący z Raszyna osobnik nie beczy strachliwie, a bodzie. I to mocno.

Potrafi być celowo irytujący. Potrafi sprowokować (nie tylko swoim rapem – patrz ostatnia „aferka” z „coming outem” czy zaczepianie SB Maffiji). Ma zamiłowanie do abstrakcji, dadaizmu, wypluwa z siebie trudne słowa jak z karabinu maszynowego. No właśnie – Koza posiada solidny background nie tylko oczytania, ale też czysto rapowych umiejętności, wyrobiony również na freestyle’u w ramach uczestnictwa w WLW. Stale działa w ramach ekipy Bypass, zaliczył pobyt w Lekter Records, obecnie zaś wydaje w Hashashins. O ile wspólny track z Gospelem zdziwienia budzić nie może, tak już nagrywki z Avim czy Klarenzem udowadniają, że w karierze to na pewno nie hermetyczność będzie go cechować, a szerokie horyzonty – nie tylko w tworzeniu, ale również na płaszczyźnie współpracy, kierunków w działaniu, promocji i kreowania wizerunku. Dość powiedzieć, że zdążył już wystąpić na antenie Czwórki, we Flintesencji na CGMie, a także… w kulturalnym panelu dyskusyjnym w temacie praw obywatelskich i zmian klimatycznych. Ostatnio podjął również współpracę z reżyserem teatralnym jako dramaturg przy tworzeniu spektaklu opartego na „Boskiej Komedii” Dantego. Mało?

Na koncie ma epkę „Loty” czy projekt z Ozziem, wydaje się jednak, że to wydanym w Lekterze albumem „Mystery Dungeon” pokazał tak naprawdę, jak wielki potencjał w nim drzemie. To osadzony mocno w klimacie psychorapu, a nawet horrorcore’u neurotyczny, rozhisteryzowany rap, wywlekający na wierzch najcięższe ludzkie koszmary i brutalny zapis szalonych myśli pogrążonego w depresji umysłu. To robiące z mózgu przecier zdania wypowiadane na ciężkich, łoskocących bitach. To album trudny, acz wyjątkowy, nie bez kozery przez wielu krytyków określany jako objawienie i jedno z największych wydawniczych wydarzeń tego roku.

Kamil sam siebie określa jako postmodernista. Pewne jest jedno – to turbo inteligentny gość, sprawiający wrażenie, że zawsze będzie o krok przed wszystkimi i jeden z najbardziej intrygujących newcomerów na scenie. To chyba jasne, że nie mogło go zabraknąć w 7. edycji naszej akcji.

Organizator: Współorganizatorzy: Sponsor tytularny: Sponsor:
Dofinansowano ze środków
budżetu miasta
Partnerzy: